W wierszu i boju. 1914 - 1949

Koncept albumu i wybór tekstów
Fundacja „Pamiętamy”

Spis utworów z albumu "W WIERSZU I BOJU. 1914 - 1949"

  1. PROLOG – ŚPIEW MURÓW (fragm.) - sł. Tadeusz Gajcy ps. Karol Topornicki
  2. PIERWSZA KADROWA - sł. Edward Słoński
  3. POLSKA - sł. Edward Słoński
  4. PO HURAGANACH SZARŻ TĘTNIĄCYCH... - sł. Zdzisław Stroiński ps. Marek Chmura
  5. Z GŁOWĄ NA KARABINIE - sł. Krzysztof Kamil Baczyński ps. Jan Bugaj
  6. NA ZNOJNĄ WALKĘ - sł. Henryk Rasiewicz ps. Kim / muz.Franciszek Grodzewicz ps. Bosy
  7. MIŁOŚĆ BEZ JUTRA - sł. Tadeusz Gajcy ps. Karol Topornicki
  8. WYMARSZ UDERZENIA - sł. Andrzej Trzebiński ps. Stanisław Łomień / muz. Onufry Bronisław Kopczyński ps. Sławomir Bronicz
  9. JUŻ DOPALA SIĘ OGIEŃ BIWAKU - sł. autor nieznany
  10. HEJ CHŁOPCY, BAGNET NA BROŃ! - sł. i muz. Krystyna Krahelska ps. Danuta
  11. NIE WIEM. PAMIĘTAĆ NIE CHCĘ… - sł. Juliusz Krzyżewski ps. Prus
  12. MODLITWA – sł. Jan Romocki ps. Bonawentura
  13. CHŁOPCY SILNI JAK STAL – sł. Józef Szczepański ps. Ziutek / muz. Dmitrij Pokrass
  14. NIEBO ZŁOTE CI OTWORZĘ - sł. Krzysztof Kamil Baczyński ps. Jan Bugaj
  15. BIJ BOLSZEWIKA (fragm.) - sł. autor nieznany
  16. EPILOG – PRZED SNEM - sł. Tadeusz Gajcy ps. Karol Topornicki

 

utwory: 1, 2, 3, 4, 5, 7, 9, 11, 12, 14, 15, 16 muzyka:
Norbert „Smoła” Smoliński / Paweł Gawlik / Adam „Malczas” Malczewski

PIERWSZA KADROWA - w utworze wykorzystano motyw oryginalnej melodii pieśni „Pierwsza Kadrowa” (autor nieznany)
HEJ, CHŁOPCY, BAGNET NA BROŃ! - w utworze wykorzystano fragment wiersza Juliusza Słowackiego „Testament mój”
CHŁOPCY SILNI JAK STAL - słowa napisane do sowieckiej melodii „Jeśli jutro wojna”

CONTRA MUNDUM w składzie:

  • Norbert "Smoła" Smoliński – śpiew, gwizd
  • Adam "Malczas" Malczewski – gitary
  • Tomasz Zień – organy Hammonda, piano, akordeon
  • Michał Kamiński - bas
  • Tomasz Zagórski – perkusja

koncept albumu „W WIERSZU I BOJU” oraz wybór tekstów: Grzegorz Wąsowski – Fundacja „Pamiętamy” - www.fundacjapamietamy.pl

produkcja: Norbert „Smoła” Smoliński
realizacja dźwięku i miks: Paweł Gawlik
orkiestracje, programowanie: Paweł Gawlik
nagrań dokonano: 10.2015 – 01.2016 w SOUND FACTORY STUDIO www.sound-factory.com.pl
mastering: Grzegorz Piwkowski High-End Audio www.highendaudio.pl
projekt okładki: Wojciech Korkuć KOREKSTUDIO

kontakt z zespołem:
management@contramundum.pl
www.facebook.com/ContraMundumOfficial
www.contramundum.pl

PROLOG Śpiew murów – sł.Tadeusz Gajcy ps. Karol Topornicki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gajcy

 

Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci,
a niebo czarną przewiąże się chmurą,
wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci,
i konchę ucha tak przyłóż do murów.
 
Zaledwie westchniesz, a już cię doleci
z samego dołu pięter klawiaturą
w szumach i szmerach skłębionej zamieci
minionych istnień bolesny głos chóru.
 
(...)
 
Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie
ocalon został w tragicznej potrzebie,
byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej
i żył za tamtych i za siebie lepiej.
 
Zaledwie westchniesz, a już cię doleci
z samego dołu pięter klawiaturą
w szumach i szmerach skłębionej zamieci
minionych istnień bolesny głos chóru.
 

do góry

Pierwsza Kadrowa – sł. Edward Słoński

https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Słoński

 

W carskich siedzieliśmy turmach,
sybirskim gnano nas szlakiem,
a każdy z nas był szczęśliwy,
że się urodził Polakiem.
 
W podziemiach mrocznych kazamat,
gdzie grzechem była myśl wzniosła,
jak pacierz w sercu dziecięcym,
piastowa Polska w nas rosła.
 
Śnił nam się pod okiem zbirów
królewski sen Kołodziejów,
zbudzony męką Konarskich
i krwawym buntem Okrzejów.
 
Bóg mękę i krew odważył,
wybrał z nich wszystko najczystsze -
i taką Polskę poniosła
Pierwsza Kadrowa w tornistrze.
 


 

do góry

Polska – sł. Edward Słoński

https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Słoński

 

O Polsko, święte Twe imię
Po cichu i po kryjomu
Z trwogą za siebie i innych
Szeptano w ojcach mych domu.
 
Prawdziwe jakieś nieprawdy
Opowiadano o Tobie –
Mówiono, że jesteś święta,
Mówiono, że leżysz w grobie.
 
Podobno w lesie za rzeką
Ktoś padł od sołdackiej kuli,
Podobno kogoś kozacy
Na śnieg wywlekli w koszuli
 
Pamiętam grozę wiejącą
Z niedomówionych słów matki,
Kiedy szeptała o grobach
Kopanych w śniegach Kamczatki.
 
Pamiętam, jak wymawiała
Twe imię krwią ubroczone,
Na Sybir gnane etapem,
Na szubienice wleczone
 
I stałaś we wnękach ołtarzów,
Jak figurynki gipsowe,
W kaplicach, w których po nocach
Lud msze odprawiał polowe.
 
I byłaś święta najświętsza,
Sto lat czekana na próżno,
Sto lat karmiona z dnia na dzień
Najkrwawszych ofiar jałmużną
 
A dziś Twą świętość, o Polsko,
Myśmy wynieśli z kościołów
I sprzedajemy na targu
Garść bohaterskich popiołów.
 
Z daleka przyszli po towar
Zamorscy kupcy bogaci
Każdy z nich rolą i solą
Za krew przelaną zapłaci.
 
Przyszli i mierzą, i ważą
Nie wszystek towar jednaki!
z kim szliście i przeciw komu?
W towarze waszym są braki!
 
Płoną krwi naszej rubiny
Zamorskim kupcom na chwałę,
A my w ich stronę, jak dzieci,
Podnosim oczy nieśmiałe.
 
A w ciszy pustych kapliczek,
Gdzie msze śpiewano polowe,
Płaczą anioły z obrazków
I figurynki gipsowe.
 


 

do góry

Po huraganach szarż tętniących… - sł. Zdzisław Stroiński

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzisław_Stroiński

 

Po huraganach szarż tętniących w strzałach,
po srebrnych dzwonach beznadziejnych bitew
północ armat wezbrana echami bez dna.
Upiór słońca odkrywał poszarpane ciała,
przez dym i klęskę wstającego dnia.
 
Kiedy serc zabrakło w śmierci pozostałej,
ojczyzny szliśmy szukać i błękitu.
Daremnych konań piołunowa wzniosłość
gasła jak orły sztandarów - zdobytych,
 
by straszyć rdzą hełmów przekleństwem porosłych
i ramionami krzyży wiecznie pytać.
Krwawiliśmy długo na straconych szańcach
ręką Boga rzucani na śmierć jak kamienie.
 
Legliśmy - wilki wyjące na grobach
bluźniąc ciskaniem połamanych szabel,
w lochach cierpienia wygnańcy,
naród Hiobów.
 
Dziś na koturnach rozpaczy i męki
patrzymy z bliska w prędką twarz historii
i spod kół wojny miażdżącej nas w biegu
krzyk oczu zastygły w jeden czarny punkt -
z otchłani jęku,
z dymu krematoriów - bunt.
 
Dlaczego, jak to?
 
Że czołg dziejów zarzuca ze zgrzytem na skręcie,
dlatego ginąć jak zwierzęta w jatkach,
dlatego nawet,
dlatego Oświęcim?
Z Hiobów w Konrady
szaleni przez wielkość.
Krzywd męki śmierci najświętszą pożogę
i rozpacz zemsty krzyczącej o krew -
rzucamy Polskę w twarz zimnego Boga -
 
obelgę.


 

do góry

Z głową na karabinie – sł. K.K.Baczyński ps.Jan Bugaj

https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Kamil_Baczyński

 

Nocą słyszę, jak coraz bliżej
drżąc i grając krąg się zaciska.
A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży,
wyhuśtała mnie chmur kołyska.
 
A mnie przecież wody szerokie
na dźwigarach swych niosły ptaki
bzu dzikiego; bujne obłoki
były dla mnie jak uśmiech matki.
 
Krąg powolny dzień czy noc krąży,
ostrzem świszcząc tnie już przy ustach,
a mnie przecież tak jak i innym
ziemia rosła tęga - nie pusta.
 
I mnie przecież jak dymu laska
wytryskała gołębia młodość;
teraz na dnie śmierci wyrastam
ja - syn dziki mego narodu.
 
Krąg jak nożem z wolna rozcina,
przetnie światło, zanim dzień minie,
a ja prześpię czas wielkiej rzeźby
z głową ciężką na karabinie.
 
Obskoczony przez zdarzeń zamęt,
kręgiem ostrym rozdarty na pół,
głowę rzucę pod wiatr jak granat,
piersi zgniecie czas czarną łapą;
 
bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga - gdy śmiercią niosło.
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością.


 

do góry

Na znojną walkę – sł. Henryk Rasiewicz ps.Kim, muz. Franciszek Grodzewicz ps.Bosy

https://pl.wikipedia.org/wiki/3_Wileńska_Brygada_AK

 

Na znojną walkę, krwawy bój z wrogami,
Każdego z nas sumienia wezwał głos,
Przebojem iść, a los musi iść z nami,
A jeśli nie, to przełamiemy los. (x2)
 
Życie lub śmierć rozdziela nam przypadek,
Najwyższym prawem nam żołnierska cześć,
Granatów huk, bojowych wypraw ślady,
Twardego życia, twardą tworzą pieśń. (x2)
 
Bo nasza pieśń nie pachnie rozmarynem,
Nie ma w niej dziewcząt, ni pachnących ust -
Jak nasze życie pachnie krwią i dymem,
Pieszczotą rąk karabinowy spust. (x2)
 
Naszą muzyką cekaemów bicie,
Nocne ataki nam rozrywką są,
Choć wrogi pocisk przetnie czyjeś życie,
Kto pozostanie – wywalczy wolność swą. (x2)
 
Dość mamy mąk, skończyła się cierpliwość.
Dość pełnych więzień i spalonych miast.
Mścicielska pięść wymierzy sprawiedliwość,
A nasza pieśń popłynie aż do gwiazd. (x2)
 
Bo nasza pieśń nie brzęczy kajdanami
Kipi w niej bunt, nasz sprawiedliwy gniew.
Ten przeciw nam, który nie idzie z nami,
Jak wyrok groźny jemu jest nasz śpiew. (x2)


 

do góry

Miłość bez jutra – sł. Tadeusz Gajcy ps.Karol Topornicki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gajcy

 

Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz
i słowem płochym w śnie poczętym:
puszysta włosów twoich perła
jak promień krągły w pościel spływa,
gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia
rozdziela cienie ciał od lęku.
Mówimy szeptem krwi łagodnej
słuchając w sobie: niech w nas płynie,
niech niesie – światło jak w roślinie
prześwietli serc planety małe
i obudzimy się słuchając
szelestu chmur i grania wody.
 
Bo tyle tylko jest w nas ciepła,
co dłoń zdziwiona objąć zdoła,
i trwogi tyle, co zakrzepła
wyryje w twarzy łza jak z ognia,
i głosu w nas, co wydać może
w kielichu warg języka ostrze.
Niech płynie w nas – mówimy jeszcze
ten szmer ciemności, póki księgę
obłoków wiatr przegina miękką.
Bo tyle tylko wiary w pieśni,
ile obrazu pod powieką
ziemi odbitej ostatecznie.


 

do góry

Wymarsz Uderzenia – sł. Andrzej Trzebiński ps.Stanisław Łomień, muz. Onufry Bronisław Kopczyński ps.Sławomir Bronicz

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Trzebiński
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronisław_Onufry_Kopczyński

 

A jeśli bzy już będą, to bzów mi przynieś kiść
i tylko mnie nie całuj i nie broń, nie broń iść.
Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł
i ciebie z karabinem do końca będę niósł.
 
To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój
w ten ranek tak słoneczny piosenka nasza brzmi
słowiańska święta ziemia poniesie nas na bój
A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.
A Polska gdy powstanie, to tylko z naszej krwi.
 
A jeśli będzie lato, to przynieś żyta kłos
dojrzały i gorący i złoty jak twój włos
i choćby śmierć nie dała bym wrócił kiedy żyw,
poniosę z twoim kłosem słowiańskich zapach żniw.
 
To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój …..(refren)
 
A jeśli będzie jesień, to kalin pęk mi daj
i tylko mnie nie całuj i nie broń iść za kraj.
Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł
i ciebie z karabinem do końca będę niósł.
 
To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój …..(refren)
 
Poniosę nad granicę kaliny, kłosy, bzy
to z nich granice będą z miłości, a nie z krwi,
granice mieć z miłości, w żołnierskich sercach –„U”
nasz kraj się tam gdzieś kończy, gdzie w piersiach braknie tchu.
 
To wymarsz Uderzenia i mój i mój i mój....(refren)


 

do góry

Już dopala się ogień biwaku - autor nieznany

Już dopala się ogień biwaku,
A nad rzeką unosi się mgła.
Po szwadronie ni śladu, ni znaku,
Tylko diektiar w oddali gdzieś gra. (bis)
 
Tylko słychać gdzieś bardzo daleko,
Jęk szrapneli unosi się wzwyż.
Za urwiskiem tam wije się rzeka,
A za rzeką mogiła i krzyż. (bis)
 
Pod tym krzyżem, pod drzewem zwalonym,
Śnią żołnierze o Polsce swój sen.
Bodaj po to być warto żołnierzem,
By sen cudny przyśnić jak ten. (bis)
 
Żeby widzieć padając w ataku,
Polskę wolną i czystą jak łza.
Po szwadronie ni śladu ni znaku,
Tylko diektiar w oddali gdzieś gra


 

do góry

Hej, chłopcy, bagnet na broń! - sł./muz. Krystyna Krahelska ps. Danuta

https://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Krahelska

 

*w utworze wykorzystano fragment wiersza J.Słowackiego – Testament mój

 

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga, daleka, przed nami,
Mocne serca, a w ręku karabin,
Granaty w dłoniach i bagnet na broni.

 

Jasny świt się roztoczy, wiatr owieje nam oczy
I odetchnąć da płucom i rozgorzeć da krwi,
I piosenkę, jak tęczę, nad nami roztoczy
W równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy...

 

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga, daleka, przed nami trud i znój,
Po zwycięstwo my, młodzi, idziemy na bój,
Granaty w dłoniach i bagnet na broni.

 

Ciemna noc się nad nami, roziskrzyła gwiazdami,
Białe wstęgi dróg w pyle, długie noce i dni,
Nowa Polska, Zwycięska, jest w nas i przed nami
W równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy...

 

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...*

 

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
Bo kto wie, czy to jutro, pojutrze, czy dziś
Przyjdzie rozkaz, że już, że już trzeba nam iść...
Granaty w dłoniach i bagnet na broni!


 

do góry

Nie wiem. Pamiętać nie chcę... – sł. Juliusz Krzyżewski ps.Prus

https://pl.wikipedia.org/wiki/Juliusz_Krzyżewski

 

Nie wiem. Pamiętać nie chcę...
Niech Bóg, przeklęty przez nas milion razy
i na świadectwo wzywany,
błogosławiony szeptem
odwróci od nas swoje rany
 
My będziemy świadectwem!
My - aniołowie boleści,
my - bogowie aniołów,
zbawiający i grzeszni,
popioły...
 
Precz z mistyczną kabałą!
Duch ujęty jest w ciało
jak cięciwa w łuk giętki,
a pieśń ducha jak strzała
drży napięta i prędka.
 
My już bogom dorośli
i praw ludzkich niepomni,
nad poziomem nicości ogromni!...
 
Przeogromni przemocą,
żądzą, bólem i gniewem,
i mądrością, co oczy
wypełnia po brzegi
 
Nam już tylko zniszczenie:
śmierć zwierzęca i boska...
Boże, odwróć i przemień pozostań!


 

do góry

Modlitwa – sł. Jan Romocki ps.Bonawentura

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Romocki

 

Od wojny, nędzy i od głodu
Sponiewieranej krwi narodu
Od łez wylanych obłąkanie
Uchroń nas Panie!
 
Od nieprawości każdej nocy
Od rozpaczliwej rąk niemocy
Od lęku przed tym, co nastanie
Uchroń nas Panie!
 
Od bomb, granatów i pożogi
I gorszej jeszcze w sercu trwogi
Od trwogi strasznej jak konanie
Uchroń nas Panie!
 
Od rezygnacji w dobie klęski
Lecz i od pychy w dzień zwycięski
Od krzywd, lecz i od zemsty za nie
Uchroń nas Panie!
 
Uchroń od zła i nienawiści!!!
Niechaj się odwet nasz nie ziści
Na przebaczenie im przeczyste
Wlej w nas moc, Chryste!


 

do góry

Chłopcy silni jak stal - sł. Józef Szczepański ps.Ziutek, muz. Dmitrij Pokrass
(słowa napisane do sowieckiej pieśni Jeśli jutro wojna)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Romocki

 

Chłopcy silni jak stal,
oczy patrzą się w dal.
Nic nie znaczy nam wojny pożoga,
Hej, sokoli nasz wzrok,
W marszu sprężysty krok
I pogarda dla śmierci i wroga.
 
Gotuj broń, naprzód marsz! Ku zwycięstwu!
W górę skroń, orzeł nasz lot swój wzbił.
Chłopcy silni jak stal
Oczy patrzą się w dal,
Hej do walki nie zbraknie nam sił.
 
Godłem nam Biały Ptak,
a "Parasol” to znak,
Naszym hasłem piosenka szturmowa,
Pośród kul, w huku dział
Oddział stoi, jak stał
Choć poległa już chłopców połowa.
 
Dziś padł on, jutro ja, śmierć nie pyta,
Gotuj broń, krew ci gra boju zew,
Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal,
A na ustach szturmowy nasz śpiew.
 
A gdy miną już dni
Walki, szturmów i krwi,
Bratni legion gdy wreszcie powróci.
Pójdzie wiara gromadą, Alejami z paradą
I tę piosnkę szturmową zanuci.
 
Panien rój, kwiatów pęk i sztandary.
Równy krok, śmiały wzrok, bruk aż drży.
Alejami z paradą będziem szli defiladą,
W wolną Polskę, co wstała z naszej krwi.
 
Alejami z paradą będziem szli defiladą,
W wolną Polskę, co wstała z naszej krwi.


 

do góry

Niebo złote ci otworzę – sł. K.K.Baczyński ps.Jan Bugaj

https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Kamil_Baczyński

 

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.
 
Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.
 
I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze
pszczelich skrzydeł hymn.
 
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych czarny pył.


 

do góry

Bij bolszewika ... - autor nieznany

http://www.fundacjapamietamy.pl/component/content/article/55-teksty-utworow?start=10

 

Bij bolszewika w każdej go postaci,
bo to jest twój największy dzisiaj wróg.
To przecież on kościami twoich braci,
brukował sieć swych niezliczonych dróg
 
To przecież on na Sybir gnał twe dzieci,
a z jęków ich wesołą składał pieśń.
To przecież on dziś naszych ojców gniecie,
i każe im komuny jarzmo nieść.
 
To przecież on w katyńskim ciemnym lesie
wbił w polską pierś znienacka ostry nóż,
mordując tam najlepszych polskich synów
jak podły zbir, nikczemny zdrajca, tchórz.
 
To przecież on jak bóstwo czci Stalina
kapłanom twym nie szczędząc srogich mąk.
To przecież on z kościołów zrobił kina
i depcze krzyż, czerwoną gwiazdę czcząc.
 
To przecież on nie wierzyć w Boga zmusza
tumaniąc nas potęgą krasnych szmat,
by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło,
byś ty nie wiedział, co to znaczy brat.
 
To przecież on braterstwa głosząc hasła
do więzień pcha młodzieży naszej kwiat.
by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło,
byś ty nie wiedział, co to znaczy brat.
 
Zasłonę więc zrzuć z oczu miły bracie,
Niech zagrzmi znów praojców złoty róg.
Bij bolszewika w każdej go postaci
bo to jest twój największy dzisiaj wróg.


 

do góry

EPILOG Przed snem – sł.Tadeusz Gajcy ps.Karol Topornicki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gajcy

 

Nie, nie zatrzymamy się,
aż tej nocy nie przepłyniemy milcząc
ręka przy ręce, przy twarzy twarz,
by kołysała nicość.
I będą z nami światy szły,
o których wiemy z książek,
co najmniej dwa, a może trzy: powietrzne, ziemskie, morskie.
 
Nie, nie zatrzymamy się już,
a nieba cienki szczebiot
będzie nam inną ziemią rósł
z księżyca, co jak żebro.
I wstąpi tam nasz lekki cień,
i wówczas blask wygasły
nizinnej naszej gwiazdy - ci
serdecznym wskażę palcem.
 
Zobaczysz krwistej łuny źdźbło,
co w okno nasze patrzy,
wyniosły dym, zwęglony dom
i smutne nasze miasto.
I zawiruje krągły stół,
i świeca wstąpi w ciemność,
przy której ciosam zgrzebny rym
i kocham cię na przemian.
 
Nie zatrzymamy się więc
tej nocy w milczeniu płynąc,
gdy wszystko sen, jesteśmy snem
bez ciała i bez imion.
Lecz gdy kogutów tkliwy głos
doleci nas już siwy -
przy twarzy twarz, przy dłoni dłoń
wrócimy, wrócimy.


 

do góry



do góry